Tilda Swinton
 Brytyjska aktorka filmowa, zasłynęła rolami w filmach Dereka Jarmana, laureatka Oscara i nagrody BAFTA za rolę drugoplanową w filmie Michael Clayton.
Wychowywała się w bogatej szkockiej rodzinie szlacheckiej, której drzewo genealogiczne sięga 36 pokoleń wstecz do Alfreda Wielkiego i 886 roku. Dzieciństwo spędziła w zamku w Berwickshire, własności jej rodu od IX wieku. Ojciec Tildy, generał major sir John Swinton jest kawalerem Orderu Imperium Brytyjskiego, komandorem Królewskiego Orderu Wiktorii i byłym dowódcą przybocznej straży królowej brytyjskiej. Matka Judith Balfour Killen pochodziła z Australii.
Gdy Tilda skończyła dziesięć lat została wysłana do West Heath Girls' School, elitarnej szkoły z internatem w Kent (jedną z jej szkolnych koleżanek była Diana Spencer), następnie do Fettes College w Edynburgu. Kilka lat później na Uniwersytecie w Cambridge rozpoczęła studiowanie na wydziale nauk społecznych i politycznych, a po pewnym czasie również filologię angielską. Dyplom z dwóch fakultetów: socjologii i literatury angielskiej uzyskała w 1983 roku. Według zasad panujących w wysokich sferach, mimo dobrego wykształcenia, nie planowano dla niej innej kariery, niż rola żony u boku arystokraty. Tilda okazała się jednak indywidualistką, która zbuntowała się przeciw własnym korzeniom i zdecydowała się wybrać własną drogę.
Nie mogłam pozwolić, by o moim losie zadecydowały tradycja i urodzenie. Pewnie gdybyśmy mieszkali w Europie Środkowej, nawet nie bylibyśmy w stanie odtworzyć historii rodu. Dałam sobie prawo, by być sobą.
Już w czasach studenckich występowała na deskach teatrów. Po studiach zaczęła grać w profesjonalnych teatrach: w Traverse Theatre w Edynburgu i w prestiżowym Royal Shakespeare Company. Zagrała m.in. rolę Mozarta w Mozarcie i Salierim według Puszkina. Jej kreację w Matce Courage i jej dzieciach Brechta po 20 latach krytyczka z dziennika "The Guardian" wspomina jako perwersyjną reklamę piękna. Członkostwo w tych renomowanych trupach aktorskich z czasem znudziło Tildę Swinton. Po latach wspominała grę w teatrze w tym czasie jako okres, w którym zrozumiała, czego na pewno nie chce robić.
Po rezygnacji z teatru chciała zostać dziennikarką, ale w 1985 roku poznała Dereka Jarmana – artystę, geja i outsidera. Jarman był już znany w środowisku filmowym. Miał na koncie takie filmy jak Sebastian, będący opowieścią o homoerotycznym pożądaniu na religijno-historycznym tle, czy Jubileusz, anarchistyczny, naszpikowany scenami orgii obraz. W 1986 roku powstał Caravaggio – opowieści o sztuce, namiętności i moralności, w której Tilda Swinton wcieliła się w rolę Leny, kochanki tytułowego bohatera. Zarówno dla reżysera, jak i dla Tildy Swinton, był to debiut na dużym ekranie. W trakcie jego realizacji Jarman usłyszał diagnozę, że jest nosicielem wirusa HIV. Twórczość tego reżysera od tej daty krytycy oceniają najwyżej, a Tilda Swinton po Caravaggiu zagrała w siedmiu następnych filmach Jarmana. Jak sama mówiła, praca z nim była wówczas całym jej życiem. Była przede wszystkim aktorką Jarmana, mimo że sporadycznie grała u innych reżyserów.
W tym czasie ważne okazało się dla niej również spotkanie Sally Potter, u której zagrała w 1992 w filmie Orlando. Rolą tytułowego bohatera tego filmu Tilda Swinton weszła do pierwszej ligi współczesnych aktorek.
Tilda Swinton zagrała u Jarmana kolejno: rolę pielęgniarki w Wojennym requiem, spacerowicza w Ostatni z Anglików i Marii Magdaleny w Ogrodzie, Izabellę w ekranizacji dramatu Marlowe'a Edward II, za którą w 1992 dostała nagrodę dla najlepszej aktorki na Festiwalu Filmowym w Wenecji. W Wittgensteinie wcieliła się w rolę protektorki austriackiego filozofa. Do niej też należał jeden z głosów w filmie Blue – gorzkim, przejmująco szczerym filmie umierającego Dereka Jamana.
Nie, muza inspiruje, ale sama jest pasywna. Tymczasem praca z Derekiem była niekończącą się rozmową. Z tej wymiany zdań, z tych kłótni rodziły się jego filmy. Dzisiaj nikt tak nie pracuje. Zmienił się sposób finansowania filmów, sektor niezależny niemal zniknął. Po śmierci Dereka poczułam potworną pustkę.
W 1994 odszedł mistrz, mentor i przyjaciel Tildy Swinton. Ona sama wycofała się z działalności artystycznej na dwa lata. Tilda Swinton, na Sundance Film Festival w 2005 r.
Po sukcesie Orlanda do jej drzwi pukało wielu reżyserów, jednak nie pozwoliła sobie na proste dyskontowanie tej popularności, a dzięki przemyślanym wyborom ról wpisała się w panteon gwiazd kina niezależnego. Ta rozwaga i powściągliwość przyniosły jej podziw fanów i admirację, zarówno wśród reżyserów, jak i artystów.
Pracowała z Susan Streitfeld, Johnem Mayburym, Scottem McGehee, Spike'em Jonze'em, Lynn Hershman, Mikiem Millsem, Timem Rothem. Ceniła sobie atmosferę takiej pracy, artystyczną wolność i poszukiwania prawdziwej sztuki. Jeździła na festiwal Sundance i stała się częścią tego świata filmowego. Derek nauczył mnie, że liczy się nie tylko produkt, ale też proces tworzenia
Od aktorstwa uciekała w inne dziedziny sztuki, wciąż robiąc to, na co ma ochotę. Stała m.in. twarzą duetu Victor i Rolf, holenderskich projektantów mody. Brała również udział w wideoinstalacjach i performance'ach, m.in. u Cornelii Parker, w 1997 w The Maybe zrealizowanym w galerii "Serpentine", gdzie przez tydzień, na osiem godzin dawała się zamykać w przezroczystej klatce, zamieniając samą siebie w eksponat. W tym samym roku wzięła także udział w nagraniu wideoklipu grupy Orbital do utworu The Box. W 1998 dla telewizji BBC Two zrealizowała 9-minutowy film pt. Will We Wake.
Po dwuletniej przerwie spowodowanej urodzeniem bliźniąt (Jeden z najbardziej osobistych projektów), aktorka powróciła do pracy w 1999 rolą w filmie Tima Rotha Strefa wojny. Nie dała się jednak zaszufladkować – z czasem przestała odrzucać propozycje od reżyserów głównego nurtu i zaczęła partnerować znanym hollywoodzkim gwiazdom. Po raz pierwszy stało się to w 2000 roku, gdy brytyjski reżyser Danny Boyle namówił ją na udział w filmie amerykańskim, ekranizacji powieści Alexa Garlanda Plaża. Pojawiła się wtedy w Niebiańskiej plaży u boku Leonarda DiCaprio. W Vanilla Sky grała z Penélope Cruz i Tomem Cruisem, w Adaptacji z Nicolasem Cagem, w Constantine u boku Keanu Reevesa. Dla szerokiej publiczności kinowej jej twarz stała się powszechnie rozpoznawalna po roli okrutnej i złej Jadis, Białej Czarownicy w filmowej baśni Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa (ponownie wystąpiła w tej roli w epizodzie w filmie Opowieści z Narnii: Książę Kaspian). W wysokobudżetowych produkcjach ciekawią ją role wybiegające poza sztampę "fabryki snów", i tam, gdzie inni dostrzegają tylko biznes, Tilda Swinton stara się znajdować sztukę. Zachowuje przy tym krytyczny stosunek do Hollywood.
Drogę po "Oscara" utorowała jej rola w filmie Na samym dnie, którą w 2002 zdobyła wiele prestiżowych nagród. W 2008 otrzymała Oscara za drugoplanową rolę kobiecą w filmie Michael Clayton Tony'ego Gilroya. W filmie tym krytycy dostrzegli jej grę aktorską w roli Karen Crowder, bezwzględnej prawniczki wielkiej korporacji.
Karen to samuraj, którego cesarzem jest firma, żołnierz gotowy do wykonania każdego rozkazu. Jej garnitur jest równie dehumanizujący jak wojskowy mundur. Korporacyjny świat zamienia ludzi w perfekcyjne roboty, wypiera z osobowości. Rozmawiałam z wieloma pracownikami biurowymi, którzy byli przekonani, że straciliby pracę, gdyby włożyli nieodpowiednią koszulę albo skarpetki w złym kolorze. (...) W klasycznym filmie moja postać byłaby mężczyzną, ale w filmie Gilroya zajmująca wysokie stanowisko bohaterka jest jednak kobietą. I płeć zwraca na nią uwagę w korporacyjnej strukturze, w której najlepiej jest się nie wyróżniać. Musi być bezbłędna, pokonać "szklany sufit" i udowodnić, że zasługuje na duże pieniądze, które jej płacą. Przerażające.
Mimo upływu lat nie zapomniała o pracy i przyjaźni z Derekiem Jarmanem. W 2004 wzięła udział w filmie dokumentalnym Derek Jarman - życie jako sztuka, cztery lata później sama podjęła się produkcji filmu pt. Derek. W 2008 wraz z Keithem Collinsem, Simonem Fisherem Turnerem, Isaakiem Julienem i Jamesem Mackayem na Berlinale odebrała specjalną nagrodę "Teddy". Fundacja tej nagrody przyznała ją za opiekę nad dorobkiem nieżyjącego od 14 lat reżysera.
W sierpniu 2008 aktorka zorganizowała niezależny festiwal filmowy "Ballerina Ballroom Cinema Of Dreams" w wynajętej sali balowej w Nairn. Na początku sierpnia 2009 odbyła się nieco zmieniona druga edycja tego festiwalu – tym razem pod nazwą "A Pilgrimage" – swoisty kinowy tabor wędrowny po północnej Szkocji.
Tildę Swinton nazywano muzą dwuznaczności, hermafrodytycznym talentem, a nawet ikoną brytyjskich gejów. Na takie opinie zapracowała sobie po równo urodą i androgyniczną posturą, jak i konsekwentnym wyborem skomplikowanych ról, często przekraczających ograniczenia jednej płci.
Dereka Jarmana pierwszego oczarowała jej nieoczywista uroda, wrażliwość na wątki homoerotyczne i umiejętność transgresji tego, co męskie i kobiece. Jego obrazoburcze i wyrafinowane filmy zamieniły rudowłosą dziewczynę w zjawiskową piękność, w elfa, który nie jest ani kobietą, ani mężczyzną. Zapewne to samo dostrzegła w aktorce Sally Potter, powierzając jej tytułową rolę Orlanda (1992) – chłopca, którego klątwa królowej skazała na wieczną młodość. Film prowadzi widza przez 400 lat jego życia i dziwnej przemiany w kobietę.
Pytania o tożsamość, o gender pojawiają również w innych jej kreacjach aktorskich. W Man to Man (1992) Johna Maybury'ego jest żoną, która czekając na powrót męża z wojny zaczyna się w niego przeistaczać. W Constantine (2005) Tilda jako archanioł Gabriel, ponownie nie jest ani kobietą, ani mężczyzną, lecz idealnym hermafrodytą.
Dodaj komentarz:
|